Poniżej przedstawiamy artykuł oraz fotorelację Pana Wojciecha Jurkowskiego z pobytu na terenie Gminy Tuszyn:
TUSZYN! 23 KILOMETRY I MIASTO, KTÓRE NAPRAWDĘ MNIE ZASKOCZYŁO! ![]()
23 kilometry. Równe! Niecałe? Nie tym razem!
Trochę ponad 4 godziny na nogach i mnóstwo miejsc, które zdecydowanie zasługiwały na zatrzymanie się choćby na chwilę.
Dziś odwiedziłem Tuszyn i powiem Wam jedno: bardzo mi się tutaj podobało!
Wyprawę rozpocząłem w Tuszynie-Lesie, przy kościele św. Krzysztofa. Potem ruszyłem ulicami Wyspiańskiego, Mickiewicza, Sienkiewicza i Prusa. To właśnie tam czekała na mnie jedna z największych niespodzianek tej wyprawy… stare drewniane domy, dawna zabudowa letniskowa i zupełnie inny klimat niż w centrum miasta. Niektóre budynki wyglądają tak, jakby czas zatrzymał się przy nich kilkadziesiąt lat temu. Obok nich stoją nowoczesne wille, a wszystko otaczają wysokie sosny.
Zajrzałem też na stadion miejski, minąłem budynek miejscowej straży pożarnej, leśniczówkę i ruszyłem dalej w las.
Tam zrobiło się zdecydowanie ciszej. Leśne ścieżki, stare drzewa, pomniki przyrody i wreszcie mogiła nieznanych żołnierzy poległych we wrześniu 1939 roku. Przy takich miejscach warto zwolnić i zatrzymać się na chwilę.
Po drodze trafiłem również na opuszczone zabudowania, stare garaże i pozostałości obiektów, których historii nie sposób odczytać z samego wyglądu. Odwiedziłem także teren dawnego szpitala przeciwgruźliczego. Tuszyn ma naprawdę sporo takich zakątków, które wzbudzają ciekawość.
A później zupełna zmiana scenerii!
Młynek w Tuszynie! Plaża, woda, pomosty, drewniane altany kryte strzechą i nawet jesienna dekoracja z dyniami. Akurat dotarłem przed otwarciem lokali, ale sam spacer po okolicy był bardzo przyjemny ![]()
Następnie ruszyłem w stronę centrum. Zobaczyłem zabudowania dawnego browaru, park miejski z pomnikiem upamiętniającym ofiary katastrofy lotniczej z 15 listopada 1951 roku oraz kościół św. Witalisa.
Na placu Reymonta czekały na mnie fontanna, stara pompa wodna i kamień poświęcony Władysławowi Reymontowi, który spędził w Tuszynie część dzieciństwa. Zobaczyłem również budynek dawnej szkoły i sądu grodzkiego oraz popiersie Władysława Jagiełły.
A pomiędzy tym wszystkim? Stare ceglane budynki, drewniane domy, przydrożne kapliczki, murale, niewielkie sklepiki, spokojne uliczki i zwyczajne miejsca, które też tworzą charakter miasta.
Tuszyn spodobał mi się właśnie przez tę różnorodność. Z jednej strony lasy i dawna miejscowość letniskowa, z drugiej historia, zabytkowa zabudowa i małomiasteczkowy klimat. A wystarczy odejść kawałek dalej, żeby znaleźć się wśród pól i zupełnej ciszy.
To była naprawdę udana wyprawa. Cieszę się, że wybrałem właśnie ten kierunek!
Dziękuję wszystkim, którzy wcześniej podpowiadali mi, co warto zobaczyć. Wasze wskazówki bardzo się przydały! Nie wszędzie udało mi się dotrzeć, ale to tylko kolejny powód, żeby kiedyś wrócić ![]()
Wojtek idzie teraz odpocząć… bo wieczorem… ![]()
Poniżej przedstawiamy link do profilu oraz pełnej fotorelacji:
www.facebook.com/share/p/19RnbATwMF/
Autor zdjęć oraz opisu: Wojciech Jurkowski
